Budownictwo, aranżacja wnętrz i nie tylko...



Herstoria warta poznania – o książce, którą zawsze chciałam przeczytać
Czas wolny, Kobieta

Herstoria warta poznania – o książce, którą zawsze chciałam przeczytać

Pomyślicie pewnie: Co robi recenzja książki na blogu o budownictwie? W dodatku herstoria to tematyka niekoniecznie związana z budową I tu przypomnę, że podtytuł mojego bloga to budownictwo, aranżacja wnętrz i nie tylko… Właśnie. I dzisiaj przyszła pora na to nie tylko. A że lubię czytać i czas wolny spędzam czytając, to niejednokrotnie przedstawię Wam tu tytuły, które są  dla mnie ważne. Sądzę, że Was też mogą one zainteresować. Na blogu jest już wpis o trzech książkach o renowacji mebli.

Jednak byłabym ostrożna w użyciu tu terminu recenzja, bo ani nie mam doświadczenia w tej formie wypowiedzi, ani też nie uważam się za osobę na tyle kompetentną, by oceniać dzieło literackie. Są inni, mądrzejsi, bardziej oczytani. Ja po prostu piszę tu subiektywnie o książce, którą zawsze chciałam przeczytać. Tylko musiało minąć blisko ćwierć wieku, abym taką książkę znalazła 😉

W listopadzie 2018 roku, z okazji 100-lecia uzyskania praw wyborczych Polek, Wydawnictwo W.A.B. wydało książkę Brakująca połowa dziejów. Krótka historia kobiet na ziemiach polskich. Wpisuje się ona w obowiązujący trend, w ramach którego opisywane są dokonania kobiet. Dotychczas większość z publikacji o historii kobiet dedykowano przede wszystkim dzieciom, natomiast Brakującą połowę dziejów napisano z myślą o dorosłym czytelniku. Autorką książki jest Anna Kowalczyk, dziennikarka, prowadząca bloga Boska Matka. Ilustracje do książki wykonała Marta Frej, której twórczość bardzo sobie cenię. Dlatego, gdy tylko dowiedziałam się o Brakującej połowie dziejów, wiedziałam że muszę ją koniecznie przeczytać.
Ale co wyróżnia to dzieło, pośród innych? I dlaczego czuję ogromną potrzebę napisania Wam o tym na blogu?

Herstoria, czyli po prostu historia kobiet

Dla mnie Brakująca połowa dziejów to herstoria w pigułce, czyli kompendium wiedzy na temat historii kobiet. Dla niewtajemniczonych, używając terminu herstoria nie zrobiłam błędu. Pojęcie to obejmuje historię w odniesieniu do kobiet. Natomiast etymologia słowa herstoria pochodzi z języka angielskiego od zaimka her (jej) + story.

Dzieje i los kobiet od zawsze były dla mnie bardzo istotne. Jednak przyznam, że dotychczas moja wiedza na temat życia kobiet w przeszłości nie była zbyt imponująca. Zmieniło się to po przeczytania książki Anny Kowalczyk. W utworze znajdziemy wiele informacji o kobietach na ziemiach polskich, żyjących setki a nawet tysiące lat temu. I choć nie jestem wielką fanką historii, to z zaciekawieniem i niejednokrotnie ze zdziwieniem, czytałam o losie kobiet na przestrzeni wieków. Jednak Brakująca połowa dziejów nie jest typową książką historyczną. Dzięki temu, że została napisana bardzo przystępnym językiem, to może ją czytać każdy – niekoniecznie z tytułem magistra historii. Co więcej, sądzę że książka świetnie sprawdziłaby się w szkołach średnich jako lektura, stanowiąc uzupełnienie tego, czego uczono nas do tej pory w szkole.

Bo o czym głównie uczymy się w szkole? Uczymy się o wojnach i władcach, czasem o ludziach nauki… chociaż powinnam uściślić o mężczyznach nauki. W historii zaczerpniętej z podręcznika jest pełno mężczyzn, rzadko wspomina się o kobietach. Jakie kobiety pamiętam z lekcji w szkole? Pamiętam Bonę, Jadwigę króla (!) Polski, Skłodowską… Naprawdę niewiele ich sobie przypominam. A przecież kobiety, przez te wszystkie epoki, żyły i funkcjonowały w świecie. Jednak historia znana nam ze szkół o nich milczy. I właśnie Brakująca połowa dziejów porządkuje i uzupełnienia te białe plamy na kartach historii. Dowiemy się stąd m.in. o tym jak kształtowały się prawa kobiet na przestrzeni wieków, o dostępie kobiet do edukacji i ich możliwości pracy oraz o obecności w świecie polityki.

Poznając herstorię przodkiń, zaczynasz lepiej rozumieć siebie

Możliwe, że niewiele z Was zastanawiało się nad tym, jak los naszych praprababek wpłynął na nasze dzisiejsze życie. I nie mam tu na myśli wyłącznie uzyskania przez Polki ponad 100 lat temu praw wyborczych i wpływu tego wydarzenia na czasy współczesne. Dzięki naszym przodkiniom, możemy dzisiaj pracować w zawodzie, który same wybieramy; możemy mieć własne pieniądze i nimi dysponować; możemy głosować oraz kształcić się. Mogłabym jeszcze długo, długo wymieniać. Warto sobie przypomnieć, że to naszym przodkiniom zawdzięczamy wiele rzeczy, które są dla nas dzisiaj oczywistością. I to czyni Brakująca połowa dziejów – opisuje i przypomina codzienność naszych praprababek. Po lekturze książki lepiej rozumiem świat, który ukształtował nasze prababki. A trzeba pamiętać, że to one przekazały swoje doświadczenie życiowe naszym babkom, które później wychowały nasze matki, które znowu opiekowały się nami. A dzisiaj my wychowujemy kolejne pokolenia. Pragnienia, obawy, doświadczenia naszych przodkiń wpływały na kolejne generacje, w efekcie kształtując nas samych.

Poznając historię kobiet, żyjących na ziemiach polskich, zaintrygowało mnie sporo faktów. Dowiedziałam się kim były dromaderki oraz ile wytrwałości w dążeniu do dalszej edukacji miały pierwsze studentki uniwersytetów. Dzięki książce spojrzałam inaczej na żeńskie klasztory, które przez wiele wieków były jedyną instytucją, w której kobiety mogły się kształcić – chociaż była to edukacja tylko w zakresie podstawowym. Kolejną zadziwiającą informacją, o której dowiedziałam się z książki Anny Kowalczyk, była sytuacja wdów w XIX wieku i ograniczenie ich możliwości do decydowania o losie ich własnych dzieci. Te i inne przykłady podane w Brakującej połowie dziejów pokazują jak znacznie różni się nasz dzisiejszy świat od życia naszych przodkiń. Chociaż można też przytoczyć sytuacje, które pokazują jak w pewnych kwestiach nadal stoimy w miejscu chociaż mijają lata.

Feminatywy, czyli o żeńskich końcówkach

W jednym z podrozdziałów książki autorka zwraca uwagę, że Język polski nie jest kobietą. Wielką ignorancją z mojej strony byłoby nie zwrócenie uwagi na liczne przytoczenie słowa baba. Nazwa mojego bloga nawiązuje do popularnego sformułowania baba na budowie. Niestety dla niektórych bywa ono równoznaczne z synonimem pasuje niczym kwiatek do kożucha. Oczywiście, że wymyślając nazwę dla bloga, wiedziałam iż słowo baba nieraz jest źle odbierane. I też dlatego, trochę może z przekory, a jeszcze bardziej z chęci pokazania, że babskie nie znaczy gorsze mój blog nazwałam Baba z budowy.  

Wracając jednak do książki. Anna Kowalczyk przywołuje w niej słownikową definicję baby:

baba – rubasznie albo pogardliwie „kobieta, żona”, „stara kobieta”, „staruszka” ewentualnie „zamężna kobieta wiejska, chłopka”

Kolejno autorka wymienia licznie polską frazeologię zdominowaną przez słowo baba:

jałowe „babskie gadanie” (…); „babska logika”, która jest w domyśle pokrętna, złudna i prowadzi na manowce (…); ”po babsku” … to nie-tak-jak-należy, słabiej, gorzej

Anna Kowalczyk pisze:

Jeśli przysłowia są mądrością narodu, to nasze narodowe mądrości były i są dla kobiet nader niesprawiedliwe, żeby nie powiedzieć podłe.

Trzeba przyznać, że język codzienny nie działa ani budująco, ani wzmacniająco na pozycję kobiet.

Brakująca połowa dziejów przekonała mnie do używania na co dzień feminatywów, czyli żeńskich form rzeczowników męskich. Wcześniej nie zwracałam na to aż tak dużej uwagi. Dopiero lektura książki Anny Kowalczyk uzmysłowiła mi niewidzialność kobiet w języku polskim. Jednocześnie przekonując, że to w jaki sposób mówimy wpływa na naszą świadomość i codzienność. I nie będę udawać, że nagle stałam się specjalistką od feminatywów. Niestety nie. Cały czas się uczę, poprawiam. Niektóre z form nadal są dla mnie trudne do użycia. Mam tak np. ze słowem inżynierka, które kojarzy mi się przede wszystkim z pracą dyplomową. Jeżeli znacie inną żeńską formę słowa inżynier to chętnie ją poznam. Może kiedyś przyjmie się wersja inżyniera. Póki co jestem chyba jedyną osobą która tak mówi 😉

Bibliografia jako punkt wyjścia do dalszej eksploracji

Za co najbardziej lubię Brakującą połowę dziejów? Za bibliografię! Herstoria opisana w książce tak bardzo mnie zainteresowała i rozbudziła moją ciekawość, że czuję potrzebę zgłębienia tematu i sięgnięcia po więcej. Anna Kowalczyk swoje dzieło opiera na badaniach, opracowaniach i rozmowach przeprowadzanych z historyczkami i historykami. Źródła informacji, z których korzystała zamieszcza w kilkustronicowej bibliografii. Czyli jeśli interesuje kogoś temat obecności kobiet np. w wojsku to zgłębi tą wiedzę korzystając z jednej z wielu przytoczonych pozycji z bibliografii. W rezultacie nie musimy sami tracić czasu na poszukiwania, tylko mamy gotowe propozycje podane jak na tacy. Ogromna oszczędność czasu! Ja już wiem, że z wielką chęcią sięgnę po Kobiety z marmuru. Robotnice w Polsce w latach 1945-1960,  czyli książkę przedstawiającą aktywizację kobiet wczesnego PRL-u, szczególnie w obszarze przemysłowym.


Czy powstała książka, którą powinna przeczytać każda kobieta? Nie mam w zwyczaju mówić co kto powinien robić, dlatego najlepiej będzie jeśli sami zajrzycie do książki i ocenicie. A swoje spostrzeżenia z lektury śmiało opiszcie w komentarzach pod tekstem!

Dla mnie Brakująca połowa dziejów to jedna z najważniejszych książek, które dotychczas przeczytałam. Prywatnie jest to mój hit prezentowy. Kilka osób już obdarowałam tą książką. Moim zdaniem jest to dzieło, które przypadnie do gustu wielu osobom. Dobrze spisana herstoria zaciekawi zarówno kobiety jak i mężczyzn. Sądzę, że Brakującą połowę dziejów warto mieć na stałe w domowej biblioteczce, po to by zaglądać do niej po raz kolejny, by odkrywać ją na nowo i przypominać sobie interesujące nas fragmenty. A na zakończenie dodam, że Anna Kowalczyk planuje wydanie drugiej części książki na początku 2021 roku. Ja już nie mogę się doczekać, aż pojawi się ona w księgarniach.

I to by było na tyle w dzisiejszym wpisie.

Życzę Wam miłego zaczytania.

Baba z budowy.



Tagi:
    SHARE

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *