Budownictwo, aranżacja wnętrz i nie tylko...



Młode pokolenie – nadzieją na zmiany w branży budowlanej
Czas wolny

Młode pokolenie – nadzieją na zmiany w branży budowlanej

Dzisiaj będzie o wyzwaniach branży budowlanej oraz o tym, że w młodym pokoleniu, wkraczającym na rynek pracy, widzę ogromną szansę na zmiany – zmiany oczywiście na lepsze. Dzisiejszy tekst trochę różni się od dotychczasowych, bo choć to wywiad, to o wiele krótszy niż zwykle. Za to wstęp nieco dłuższy.

O ciemnych stronach budowlanki pisałam rok temu w poście na Instagramie. Kto nie czytał, to znajdzie go TU. W skrócie mogę tu wymienić: zbyt długie godziny pracy, zbyt niskie wynagrodzenie w stosunku do odpowiedzialności, słaba współpraca pomiędzy branżami, zaniżanie cen… itd. Gdy patrzę po moich kolegach i koleżankach z branży, to często widzę ich przyzwyczajenie do zaistniałego stanu rzeczy. I nieraz mam tego dość. Nie żebym jakoś specjalnie wierzyła, że w pojedynkę mogę zmienić świat, ale wkurza mnie narzekanie i jednoczesna bierność. A potrzeba zmian na lepsze. Nierzadko piszecie do mnie o pracy po 10 h, która przez wielu na budowie traktowana jest jako „standard”. Od razu informuję – spotkałam budowy i firmy (pod)wykonawcze, które pracują dziennie 8 h. Gdy po raz kolejny słyszę o zaniżonym wynagrodzeniu – to wyjaśniam, że w budownictwie można naprawdę dobrze zarobić.
Ale jak to osiągnąć? Pewnie większość z Was zapyta, bo powyższe problemy dotyczą tak wielu przedstawicieli branży budowlanej. Szczerze, nie znam złotej recepty, może to kwestia szczęścia, może dłuższe szukanie odpowiedniej pracy. Nie wiem. Ale jak się dowiem to dam znać 😉

Nie przedłużając. Oddaję dzisiaj głos młodemu pokoleniu, a dokładnie – Nikoli Terka, która w tym roku została absolwentką budownictwa. Jestem ciekawa z jakimi nastawieniem Nikola wchodzi w branżę budowlaną, co myśli o budownictwie i czy podobnie jak ja wierzy, że młode pokolenie wprowadzi zmiany na lepsze.

Rozmawiam z…

Nikola

Nikola Terka

Absolwentka budownictwa, obecnie pracuje na stanowisku inżynierki budowy. W budownictwie najbardziej interesują ją konstrukcje żelbetowe, a w wolnej chwili lubi czytać, gotować, jeździć rowerem, uprawiać jogę.

Nikola, czy marzyłaś o tym, żeby zdobyć tytuł mgr inż.? Jeśli tak to proszę wyjaśnij dlaczego?

Nikola Terka: Odpowiadając szczerze na pytanie, to tak. Zdobycie wykształcenia wyższego było moim celem już w szkole podstawowej. Słyszałam wtedy o inżynierach (o inżynierkach niestety nie) i już wtedy mnie zaczęło ciekawić w jaki sposób to wygląda. Dodatkowo swego rodzaju wzorem był mój dziadek. Fascynowało mnie, kiedy pokazywał mi kolejne budynki mówiąc „to moja budowa, to wybudowałem, to ja prowadziłem”. Pojawiła się ciekawość i to zaprowadziło mnie do miejsca, w którym jestem obecnie.

A kiedy Twoim zdaniem możemy mówić o sukcesie w branży budowlanej?

N.T.: Odpowiem chyba ulubionym stwierdzeniem psychologów i psycholożek – to zależy.

O tak! Świetnie trafiłaś!

N.T.: Moim zdaniem każdy, według własnego poczucia powinien określić, jaki jest jego możliwy osiągalny cel i co dla niego będzie sukcesem. Dla mnie, na chwilę obecną, już osiągnęłam sukces. Jednak jest to kamień milowy a nie koniec mojej drogi. Planuję zdobyć doświadczenie, uprawnienia budowlane bez ograniczeń i poprowadzić kilka fajnych budów – wtedy dla mnie to będzie spełnienie własnych marzeń.

Piękne cele. A jak z perspektywy czasu patrzysz na lata, w których studiowałaś?

N.T.: Ciężko w moim przypadku mówić o perspektywie czasu. Na razie we wspomnieniach mam dużo trudnych chwil, ogrom zmagań, nieprzespane noce, siedzenie przy biurku całymi dniami, ból pleców a nawet nadgarstka (od myszki). Dojście do tego etapu już pochłonęło wiele mojej energii – zrezygnowałam z wielu ważnych aspektów mojego życia na rzecz tych studiów. Idąc na takie angażujące studia warto wziąć pod uwagę, że tak może być, że zaniedbamy jakieś swoje pasje, czasami znajomych, samych siebie. Oczywiście mówię to z własnej perspektywy. Każdy przychodzi z innym doświadczeniem i umiejętnościami. Na pewno jest wiele osób, które szybciej się zaadaptowały do zmian (lub te zmiany nie były tak ogromne jak w moim przypadku) i na pewno są takie osoby, które nie zaniedbały innych aspektów życia (przynajmniej tak słyszałam).

Przyznam Ci Nikola, że ja choć studia ukończyłam wiele lat temu, to też pamiętam je jako bardzo wymagające. Właśnie wkraczasz w branżę budowlaną – jakie uczucia towarzyszą Ci w tym momencie i czego oczekujesz od branży budowlanej?

N.T.: Bardzo szczerze jestem bardzo podekscytowana! Za mną pierwsze kroki na budowie jako inżynierka. W tej chwili spełniają się moje marzenia. Jest we mnie ogrom entuzjazmu i zapału do poznawania i nauki nowych rzeczy. Oczekuję tego, że branża budowlana nie będzie wymagała ode mnie dodatkowych umiejętności czy udowodnienia wiedzy tylko ze względu na płeć. Każdego dnia się uczę, zdobywam wiedzę, widzę swoją przyszłość w tej branży i nieskromnie uważam, że mam do tego predyspozycje. Chciałabym nie mieć stawianych kłód pod nogi i jest na to ogromna szansa. Trafiłam do fantastycznego zespołu, w którym nie brakuje kobiet i pracownicy są przyzwyczajeni do zróżnicowanej kadry pod względem płci 😊

Często słyszę, że młode pokolenie zmieni rynek pracy – w tym branżę budowlaną. Jakie Ty, ale też Twoi rówieśnicy, zauważacie największe problemy branży budowlanej?

N.T.: Zgadzam się z tym stwierdzeniem. Największą wiarę pokładam w pokoleniu Z . To fantastyczni ludzie, z otwartą głową, szanujący swój czas, bardzo świadome pokolenie, które szczerze uwielbiam! Moim zdaniem to wkroczenie ich na rynek zmieni dużo. Dużym problemem jest czas pracy – żyjemy w czasach, gdzie ludzie dążą do jego skrócenia, mając po prostu na uwadze to, że inne rzeczy są bardzo ważne – odpoczynek, zdrowie, ruch, rodzina, hobby. A budowa żyje własnym życiem, nie idąc z duchem czasu a wręcz przeciwnie – liczą się głównie pieniądze, a nie ludzie.

A może masz jakieś pomysły jak te problemy rozwiązać?

N.T.: Z mojej perspektywy – praca na budowie 8 a 9 h dziennie nie zmienia zupełnie nic. Nie wątpię, że jeśli budowa toczy się 20 h na dobę i wchodzę po sobie dwie bądź nawet trzy różne ekipy, wykonanej pracy będzie dużo więcej. Niemniej, wydłużenie czasu pracy o godzinę dziennie jest irracjonalne z mojej perspektywy – warto by było zaproponować zupełnie inny system. Przykładowo: zbrojarze mają do skręcenia 100 mb wieńca, mają na to cały dzień. Czy to, że dostaliby możliwość wyjścia z pracy np. godzinę czy dwie szybciej, nie zmotywowałoby ich do bardziej efektywnej pracy? Moim zdaniem tak, przy czym warto zachęcić pieniędzmi. I dobrą atmosferą. Nie tylko nagroda finansowa jest ważna. Powiedzenie na głos, pochwalenie ekipy, skomplementowanie bardzo dużo zmienia! Przychodzi się wtedy do pracy, w której człowiek się czuje doceniony. Na to są badania potwierdzające, że tacy pracownicy są szczęśliwsi i bardziej wydajni, bo po prostu chcą przychodzić do pracy.

Nikola dziękuję, że podzieliłaś się z nami Twoimi przemyśleniami. Życzę Ci pięknej kariery w branży budowlanej! Dziękuję za rozmowę.


Wiem, że mojego bloga czyta wiele młodych osób. Dajcie znać jakie widzicie problemy branży budowlanej? Jakie są Wasze pomysły na ich rozwiązanie? Oraz czy sądzicie, że młode pokolenie zmieni na lepsze budowlankę?

Trzymam za Was kciuki!

E.



    SHARE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.