Baba na budowie: Inżynierka sanitarna
Instalacje, Kobieta

Baba na budowie: Inżynierka sanitarna

Oto kolejny wywiad z cyklu Baba na budowie, czyli rozmowy z kobietami pracującymi na budowie. Moją rozmówczynią jest inżynierka sanitarna Dagmara Busłowska, która opowiada na czym polega jej praca i jak to się ma do studiów, które ukończyła. A na dodatek rozmawiamy o mitach dotyczących inżynierii środowiska. Zapraszam do lektury!

Rozmawiam z…

inżynierka sanitarna inżynier sanitarny instalacje sanitarne inżynieria środowiska

Dagmara Busłowska – absolwentka inżynierii środowiska specjalizacji inżynieria sanitarna i wodna. Pracuje na stanowisku inżyniera budowy ds. sanitarnych. W swoim dorobku zawodowym posiada doświadczenie zdobyte zarówno przy budowie sieci oraz instalacji w obiektach kubaturowych.

Dagmaro, bardzo się cieszę, że w końcu mamy możliwość porozmawiania. Na początek prosiłabym Cię o wyjaśnienie, dlaczego na studia wybrałaś inżynierię środowiska?

Dagmara Busłowska: Wybór tego kierunku studiów, to w sumie i przemyślana i nieprzemyślana decyzja. Składając papiery na uczelnię, przeglądałam wiele kierunków studiów technicznych. Po głębszej analizie, co może mnie czekać po danym kierunku studiów, papiery złożyłam na inżynierię środowiska oraz inżynierię chemiczną i procesową. Mój tata zajmuje się od lat sieciami gazowymi. Wybrałam inżynierię środowiska. Stwierdziłam, że zawsze będę mogła zasięgnąć rady od doświadczonego taty, który do tej pory dzieli się ze mną bezcenną wiedzą w zakresie instalacji sanitarnych.

To bardzo cenne, że możesz korzystać z doświadczenia i wsparcia taty. Można powiedzieć, że poniekąd kontynuujesz tradycję rodzinną. Zdarzyło się Wam wspólnie pracować?

D.B.: Jasne. Odbywałam praktyki w firmie taty, co prawda to były tylko 2 miesiące, ale jakże cenne. Wtedy właśnie miałam okazję pracować przy rozprowadzaniu sieci gazowej dla osiedla domków jednorodzinnych.

Na czym polega praca jako inżynierka sanitarna?

D.B.: Jako inżynierka budowy zajmuję się można powiedzieć wszystkim – od papierów, po poprawność techniczną wykonywanych instalacji. Wyceniam roboty, zamawiam materiał, uczestniczę bezpośrednio w naradach budowlanych z Generalnym Wykonawcą i Zamawiającym, przeprojektowuję, składam dokumentację techniczną, a przede wszystkim pilnuję terminowego postępu robót oraz poprawności ich wykonania. Nie ukrywam, że wolę ubrudzić się chodząc po budowie, niż pracować przed komputerem.

Widzę, że mamy podobne odczucia. Praca na budowie potrafi być satysfakcjonująca. Ma swoje cienie i blaski. Powiedz, co dla Ciebie jest najtrudniejsze w wykonywanym zawodzie?

D.B.: Ogólnikowo mówiąc cały ten zawód jest trudny i stresujący. Najbardziej stresujące sytuacje występują podczas opóźnień. Zdarzało się tak, że termin zbliżał się nieubłaganie, a my nie mieliśmy jeszcze frontu. Nie zawsze byłam Generalnym Wykonawcą, więc i nie zawsze miałam wpływ na przyspieszenie otwarcia frontu dla instalatorów w moim przypadku. Bardzo stresowała mnie bezsilność, chciałam zrobić robotę jak najszybciej i jak najlepiej, niestety na wiele rzeczy nie miałam wpływu. Poza tym na pewno często krew mi się gotowała, gdy podwykonawcy mimo moich uwag robili po swojemu lub ekipy budowlane robiły sobie na złość i majstrowali przy naszej instalacji. No i tak z innej beczki – toi-toi. Nigdy w życiu jeden toi-toi na całą budowę! Ten toi-toi potrafił wyprowadzić z równowagi bardziej niż proszenie męża przez 3 tygodnie o przysłowiową wymianę żarówki.

Oj tak! Przypomniałaś mi jak jeszcze za czasów studenckich byłam na jednej budowie i był tam tylko jeden toi-toi. Co więcej, na dzień dobry powiedziano mi, że jest on nieczynny. Niestety, brak odpowiedniej ilości i niski poziom higieny toalet na budowach to nadal powszechny problem. Ale przechodząc do przyjemniejszych kwestii – za co lubisz budowę?

D.B.: Zdecydowanie najprzyjemniejszym momentem na budowie jest ten moment, w którym kończymy pewien etap robót, a jeszcze milej, jeśli odbiór jest bezusterkowy. Oczywiście nie zapominam też o swoich ekipach budowlanych, bo jednak chłopaki potrafią rozweselić nawet przy najbardziej ponurym humorze. Skutecznie działają również w drugą stronę, podnosząc ciśnienie. Dobra ekipa to już połowa sukcesu. Czasem miałam chwilę załamania, kiedy coś było zrobione źle lub były obsuwy w terminach. Miałam wtedy ochotę sama zakasać rękawy i to zrobić. Ogólnie rzecz biorąc budowy, przy których pracowałam wspominam mile, zawsze było dużo żartów i śmiesznych sytuacji. Najważniejsza w pracy jest atmosfera, jak jest dobra to człowiekowi chce się pracować i jest wydajniejszy.

Przy jakich realizacjach pracowałaś?

D.B.: Moja pierwsza budowa, to rozprowadzanie sieci gazowych w mniejszych miasteczkach. Potem dostałam się na budowę obwodnicy Olsztyna S51 w formule zaprojektuj – wybuduj. Tam uczestniczyłam przy realizacji sieci wodociągowo – kanalizacyjnych, gdzie wiele się nauczyłam. Przewierty sterowane pod szynami, po których co 2 godziny przejeżdżał pociąg, tego nigdy nie zapomnę. Jeden taki przewiert trwał ok. 5-6 godzin, a więc w tym czasie trzeba było zachowywać wyjątkowe środki ostrożności, aby w żaden sposób nie uszkodzić szyny. Po za tym podłapałam też trochę technologii z innych branży, np. mostowej czy drogowej. Aktualnie od dwóch lat zajmuję się instalacjami w kubaturach, a dokładniej wentylacją i klimatyzacją na zrealizowanym już Centrum Urazowym dla Dzieci oraz finiszującej rozbudowie, nadbudowie, przebudowie Bryły A3 Wojewódzkiego Specjalistycznego Szpitala Dziecięcego w Olsztynie.

Zaciekawiło mnie Twoje doświadczenie, zdobyte przy budowie szpitala. Co jest charakterystyczne w zakresie instalacji sanitarnych dla tego typu obiektu, czego nie znajdziemy w innych obiektach?

D.B.: Przy obiektach służby zdrowia typu szpital jest wiele rozwiązań technologicznych, wchodzących na rynek z roku na rok. Na przykład urządzenia z dekontaminacją (pozwalają na oczyszczenie powietrza z najmniejszych drobnoustrojów, bakterii i wirusów), które spotkamy w miejscach o zaostrzonym reżimie sanitarnym. Oczywiście każdy element użyty do budowy instalacji musi posiadać wszelkiego rodzaju atesty, są to materiały o klasie higienicznej. Na mojej budowie zostały również utworzone tzw. boksy melcerowskie, czyli tzw. izolatki, w których umieszczani będą chorzy na szczególnie niebezpieczne przypadki chorób zakaźnych. Takie pomieszczenia charakteryzują się utrzymywaniem w nich podciśnienia, co uniemożliwia przedostanie się czegokolwiek na zewnątrz.

To bardzo cenne doświadczenie. Poruszasz się w tematach, które dla wielu inżynierów są wiedzą czysto teoretyczną. Czy możesz wyjaśnić, czym różni się praca inżyniera sanitarnego przy sieciach, w porównaniu do pracy przy instalacjach wewnętrznych w budynku?

D.B.: Z doświadczenia powiem, że projekty kubaturowe są trudniejsze w realizacji, wymagają więcej czasu i poświęcenia. Oczywiście nie mówię, że sieci nie są trudne, bo i tu może nas spotkać niemałe zaskoczenie, np. kiedy nasyp się zawala lub sieć okazuje się być głębiej niż na mapie. W każdym razie realizacje przy kubaturach, zawsze wiążą się z licznymi kolizjami, szczególnie, kiedy robi się nową instalację na starym budynku. O zgrozo! Która stara instalacja jest użytkowana, która nie? A może tylko w teorii nie jest użytkowana? Mając wybór sieci czy instalacje na kubaturze, najlepiej kierować się naszymi zainteresowaniami. Warto spróbować jednego i drugiego. Sieci to mozolna praca często w błocie, deszczu, zimnie czy upałach. Natomiast kubatura to na pewno większe ciśnienie przy terminie realizacji. Wiadomo, dopóki my nie rozprowadzimy instalacji wentylacji, to panowie nie będą mogli zrobić sufitów podwieszanych, czy zabudować szachtów. Często jest tak, że jedna branża musi nadganiać drugą.

Czego nie nauczyłaś się na studiach, a nauczyła Cię dopiero praca?

D.B.: Mogłabym żartobliwie odpowiedzieć, że wszystkiego, ale to byłoby przesadą (śmiech). Na studiach nauczyłam się podstaw podstawy. Dla mnie studia były raczej swoistym wprowadzeniem do świata inżynierii. Dla mnie za mało było zajęć stricte związanych z budową a za dużo przedmiotów niezwiązanych w żaden sposób z zawodem, aczkolwiek to tylko moje spostrzeżenia. Studia nie są w stanie przygotować do wytrwałości w pracy, umiejętności postawienia się w sytuacji tego wymagającej oraz brania na siebie dużej odpowiedzialności. Jak dla mnie 90% umiejętności nabyłam podczas pracy. Nikt na studiach nie omawiał z nami jak przygotować dokumentację powykonawczą, jak poprawnie ofertować. Co prawda mieliśmy prawo budowlane, ale nie było one przedstawione według mnie jak trzeba. Praca na budowie hartuje i kształci charakter. Tutaj nie ma sytuacji drugich i trzecich terminów albo w najgorszym wypadku warunku. Na budowie odpowiadamy za jakość i termin wykonania robót, ale najważniejsze to odpowiedzialność za ludzkie życie i bezpieczeństwo.

Jakimi cechami powinna się charakteryzować osoba pracująca na budowie jako inżynier/inżynierka?

D.B.: Osoba zamierzająca pracować na budowie jako inżynier na pewno powinna przygotować się na duże obciążenie psychiczne. Niestety znam wielu, którzy nie podołali obowiązkom. Dużym plusem jest odporność na stres. W dodatku zwykle jest to praca ponad 8 godzin dziennie oraz w weekendy. Oczywiście wszystko zależne jest od zakresu robót oraz terminów zakończenia realizacji. Kolejną cechą jest chęć zdobywania wiedzy oraz umiejętność samodzielnego rozwiązywania problemów i podejmowania decyzji. Jeżeli chodzi o płeć żeńską, przykro mi dziewczyny, ale musicie przygotować się na niesprzyjające warunki pracy, a zatem brudna odzież, gruz we włosach (nawet z kaskiem na głowie, cudownie przedostaje się we włosy), cera wysuszona od pyłów. Nie polecam soczewek kontaktowych, ze względu na często słabe zaplecze sanitarne. Ponadto inżynier powinien posiadać zdolność bezproblemowego komunikowania się oraz otwartość. Bez tego ani rusz. Wspomnę również o rzetelności oraz sumienności, choć to uważam powinno być nieodłącznym elementem tych dobrych cech inżyniera już na studiach.

Co byś powiedziała absolwentom inżynierii środowiska, którzy są przed rozpoczęciem pierwszej pracy w zawodzie?

D.B.: Jeżeli jeszcze nie jesteście zdecydowani, w którym kierunku dokładnie chcecie podążać, polecam spróbować wszystkiego co Was interesuje. Nie traktujcie tego jako stratę czasu, bo każde doświadczenie się przydaje prędzej czy później. Dzięki wiedzy zdobytej, czy to w biurze projektowym, czy nawet w laboratorium, możemy być w stanie rozwiązać różne problemy związane z realizacją budowy. Jestem zwolenniczką stosowania myślenia szerokokątnego, że tak to ujmę. Nie bójcie się również próbować, nie każdy z nas jest stworzony do projektowania czy kierowania budową. Najważniejsze to odnaleźć się, w którejś specjalności, potem pójdzie już z górki. Praca nie powinna być męczarnią. Idąc na pierwsze rozmowy kwalifikacyjne w zawodzie, mówmy wprost jakie posiadamy doświadczenie, czy też go nie mamy. Ułatwi to późniejszą pracę osobom nami kierującymi, ale też nam samym. Nasz ‘’opiekun’’ będzie wiedział na co zwrócić nam uwagę, a my będziemy mieć możliwość przyswojenia wiedzy, której nie posiadamy.

Jakie są Twoim zdaniem mity związane z inżynierią środowiska, które szkodzą branży?

D.B.: Jeszcze na studiach często spotykałam się z opinią, że ciężko jest o sensowną pracę w tym zawodzie. Nagminnie powielano mity, że najlepiej mieć uprawnienia i wtedy zaczynać się rozglądać (a gdzie zrobić praktykę do uprawnień?). Drugim częstym mitem to ‘’dużo pracy, mała płaca’’. Nie oszukujmy się, ale każdy zaczyna powiedzmy od zera, żeby wspinać się po szczeblach kariery. Nie od razu Kraków zbudowano. Odnosząc się do ogółu branży, słyszałam że inżynier sanitarny nie jest niezbędny na budowie czy w biurze projektowym. Nie zgadzam się z tym w ani jednym procencie. Każda odnoga budownictwa ma swoją specjalizacje. Elektryk nie będzie miał umiejętności poprowadzenia instalacji wentylacji, choć ogólne pojęcie może posiadać, tak samo pracownik ogólnobudowlany czy konstruktor. Każda branża powinna się ze sobą koordynować na każdym etapie wykonywanych prac. Inaczej ciężko będzie ukończyć budowę zgodnie z projektem, a już na pewno nie w terminie.

Dokładnie zgadzam się. Sprawna realizacja inwestycji to wspólne dzieło wielu osób. To nie jest projekt, który można zrealizować w pojedynkę. Tutaj potrzeba współpracy i dobrej koordynacji działań. Powoli zbliżamy się ku końcowi naszej rozmowy. Powiedz proszę jakie są Twoje plany zawodowe?

D.B.: Jak na tę chwilę najbliższy plan to podejście do egzaminów na uprawnienia, aczkolwiek jak to w praktyce wyjdzie, okaże się. Jeżeli chodzi o dalsze plany, gdzieś z tyłu głowy tworzy mi się plan własnej działalności w zakresie instalacji sanitarnych. Jednak w obecnych czasach, pandemii i różnorakich kryzysów to temat raczej do odłożenia.

Dagmaro, bardzo Ci dziękuję za tą rozmowę oraz trzymam mocno kciuki za realizację Twoich planów zarówno zawodowych jak i prywatnych.

D.B.: Dziękuję.


Mam nadzieję, że dzisiejszy wywiad przybliżył Wam świat inżynierów sanitarnych. Pamiętajmy, że sukces inwestycji budowlanych to tak naprawdę wypadkowa pracy wielu osób: architektów, inżynierów, elektryków. Uważam, że nadal zbyt mało uwagi poświęca się koordynacji międzybranżowej. Chciałabym, byśmy potrafili lepiej wczuć się w sytuację naszych współpracowników z innych branż. Jednak do tego potrzebujemy poznać bliżej specyfikę ich pracy i wyzwań, jakie są na co dzień przed nimi stawiane.

A Ty jakiej branży jesteś przedstawicielką/ przedstawicielem?
O jakich innych specjalizacjach chciałabyś/ chciałbyś przeczytać tutaj na blogu?
Daj znać w komentarzu.

Baba z budowy



    SHARE

3 odpowiedzi na “Baba na budowie: Inżynierka sanitarna”

  1. Podziwiam zawsze kobiety, które pracują w zawodach nadal postrzeganych jako typowo „męskie”. Sama się z tym nie zgadzam, bo dla mnie nie ma podziału na damskie i męskie, ale wiem, że nadal taki podział wśród społeczeństwa istnieje. No w każdym razie podziwiam kobietki i życzę dużo wytrwałości w tym „inżynieryjno-budowlanym” świecie 🙂

  2. Znam Dagmare ze szkoly fajnie ze jej sie udalo i ma ciekawa prace 🙂
    Pracowalam w biurze bardzo dlugo jednak teraz zmienilam branze i pracuje jako monter na statkach, kłade fugi czasem szlifuje czy cos wbijam . Moja praca to przede wszystkim brud i jako kobieta sie tego nie boje i mysle ze praca fizyczna jest bardzo ciekawa , moge nawet powiedziec ze ciekawsza od tej biurowej no i przede wszystkim ciagle sie ruszam przez co moja waga nie skacze 🙂
    Pozdrawiam 🙂

    • A ja jestem pozytywnie zaskoczona tym, czym Ty się zajmujesz! Niecodzienne wśród kobiet, bardzo lubię takie łamanie stereotypów. Powodzenia! 🙂